Kwestia istnienia karmy, a więc działania przyczynowo-skutkowego, który ZAWSZE do nas wraca, jest dla mnie oczywista. Czasami jednak zastanawiam się, kto teraz ma karmę do przepracowania, a kto tę karmę realizuje.
Ma to odniesienie do mojej obecnej sytuacji. Zamiast cieszyć się realizacją swojego wielkiego marzenia, czuję silne drenowanie ze strony osoby działającej nie w oparciu o miłość – a z nastawieniem na zysk.
Początkowo zastanawiałam się, czy to moja karma, ale nie otrzymałam żadnego potwierdzenia ani w medytacji, ani w snach, ani w innych formach przekazu. Zaczęłam więc patrzeć na sytuację inaczej – to ja mogę być karmą.
Patrząc z obecnej perspektywy jestem nastawiona na pokojowe rozwiązanie. Dużo medytuję z intencją wypełnienia sytuacji miłością, spokojem i harmonią. Trwa to jednak już blisko dwa miesiące i nie ukrywam, że wyczerpuje mnie z sił życiowych – witalności.
Nim dojdzie do przebudzenia duchowego, mamy wiele pracy do wykonania. Mamy karmy do odrobienia. Tuż po inicjacji przebudzenia dzieje się bardzo wiele – ma to funkcję oczyszczającą. Również może być to trudne i wyczerpujące. Lecz pięć i pół roku po przebudzeniu duchowym, gdy jest się już na innym etapie obcowania ze światem i współdziałania ze światem, sytuacja dużego oporu i braku odpuszczenia z drugiej strony jest dość zaskakująca.
W moim życiu pojawiło się kilka wątków silnego przywiązania do mnie. Gdzie bywało, że przez lata próbowałam się uwolnić. Lecz motywem było przywiązanie uczuciowe. Obecna sytuacja wygląda inaczej. Skupiona jest na materialności.
Materialność jest niskowibrująca. Jeżeli pieniądze i agresja wiodą priorytet w czyimś życiu, świadczy to o niskim rozwoju duchowym. Miłości i zrozumienia jest tam tak niewiele, że trudno dojść do porozumienia.
Dlaczego takie doświadczenie pojawia się teraz? Czy jest to wątek, który powinnam ująć w aktualnie pisanej książce? Myślę, że tak. Że taki jest tego cel. Nic nie dzieje się przypadkiem.
Jeżeli ja jestem karmą, nie mogę ulec niskim wibracjom drugiej strony. Muszę podnosić wibracje zdarzenia.