Gdy słyszymy o ADHD, często w głowie pojawia się obraz niegrzecznych chłopców, biegających, robiących bałagan, krzyczących i niemogących się skupić. Raczej rzadko ADHD przypisuje się dziewczynkom i kobietom, ponieważ mogą zachowywać się w sposób odmienny. Również obraz dzieci autystycznych niekoniecznie przekłada się na funkcjonowanie (w szczególności kobiet) w życiu dorosłym. Połączenie ADHD z autyzmem daje unikalne cechy, które nie zawsze są zauważane przez ludzi z zewnątrz.
AuDHD dotyka każdego obszaru życia, funkcjonowania i reakcji na różne czynniki, w tym na dietę. Kobietom z AuDHD przypisuje się właściwość „maskowania”, która sprawia, że trudno zauważyć, iż niektóre czynności są dość dużym wyzwaniem i pochłaniają wiele energii.
Jak objawia się AuDHD – moja perspektywa
W odróżnieniu od innych form AuDHD, nie mam skłonności depresyjnych, nie żałuję rzeczy i nie przejmuję się przeszłością. Nie jestem zbyt empatyczna i nie zawsze rozumiem uczucia. Nie czuję też tęsknoty według znanych mi opisów. Łatwo zapominam o przeszłości oraz o osobach, które poznałam wcześniej. Natomiast wiele kwestii boli mnie fizycznie, powoduje pewien rodzaj złości, która napędza i sprawia, że działam bardzo impulsywnie.
Jestem osobą bardzo niecierpliwą. Gdy widzę kolejkę w sklepie – rezygnuję z zakupów. Gdy coś mnie nudzi, a powinnam trwać na miejscu, czuję fizyczny ból i wewnętrzne napięcie i stres. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś interesuje się moją osobą i przeszłością oraz próbuje tworzyć problemy. Dla mnie nie ma problemów – są wyzwania. A przeszłość jest nieważna – już była. Liczy się to, co jest teraz.
Relacje z ludźmi a neuroróżnorodność
Ogromna większość ludzi mnie zwyczajnie nie interesuje. Nie interesuje mnie czyjeś życie, czyjeś dzieci, czyjeś problemy, relacje… Po prostu to nie są rzeczy dla mnie istotne i mi potrzebne. Gdy słucham takich rzeczy, oczywiście pojawia się to wewnętrzne napięcie, ból, niecierpliwość, rosnąca złość – chciałabym się od tego uwolnić i uciec do tego, co jest dla mnie naprawdę interesujące i co sprawia mi radość. To działa również w drugą stronę – ja nie lubię odpowiadać na czyjeś pytania o moją rodzinę, przeszłość, a tym bardziej, jeżeli ktoś przypisuje mi kwestie, które są dalekie od prawdy, albo próbuje się doszukać, dlaczego nie mam męża czy dzieci. Relacje osobiste są rodzajem tematu, na który reaguję w sposób, którego sama nie rozumiem. Jeżeli sama go nie poruszam, nie chcę, by ktokolwiek w to wnikał. Nie mam uczuć rodzinnych.
Hiperkoncentracja i pasje w AuDHD
Gdy czuję wobec czegoś silne zainteresowanie – pochłania mnie to całkowicie. Oznacza to, że przestaję czuć potrzebę jedzenia, chodzenia do toalety, nie pamiętam o błahych rzeczach, o zakupach… Dopiero gdy fizycznie ciało odmawia posłuszeństwa, a więc na przykład oczy bolą tak bardzo, że nie mogę już ich otworzyć, łzawią i pieką – wówczas robię przerwę na regenerację z jednoczesnym poczuciem zawiedzenia, że nie mogę kontynuować czynności. W moim życiu dość dużo kwestii silnie mnie wciągało i drążyłam je do wyczerpania swojej ciekawości na dane tematy. Dotykają bardzo różnych dziedzin naukowych, medycyny, sportu, psychologii, historii, technologii, motoryzacji, dźwięków…
Potrzeba ruchu, produktywność i wielozadaniowość
Działanie i ruch są dla mnie szalenie ważne. Muszę się ruszać, muszę coś robić. Nie mam dobrej równowagi, co oznacza, że nie jestem w stanie jeździć na rolkach, łyżwach. Nie mam dobrej podzielności uwagi, przez co gdy jadę na rowerze i mam się obejrzeć za siebie, tracę równowagę lub wyjeżdżam poza swój pas. Mam poczucie straconego czasu, jeżeli nie zrobię czegoś produktywnego w ciągu dnia. By nie marnować czasu, staram się robić przynajmniej dwie rzeczy jednocześnie – a więc uczyć się podczas ćwiczeń i aktywności fizycznej czy uczyć się pomiędzy zadaniami w pracy. Nawet moje relacje międzyludzkie stają się trwałe tylko wtedy, gdy wiążą się z rozwojem i wspólnymi zainteresowaniami – bez wątków obciążających, a więc związanych z tematami spoza moich zainteresowań.
Kontakty społeczne mnie męczą. Często zbieram siły kilka dni po udziale w czymś społecznym bądź kontakcie z osobą, która mnie wyczerpywała energetycznie. Unikam relacji, spotkań, zajęć grupowych, przebywania w tłocznych miejscach.
Nadwrażliwość sensoryczna: dźwięki, zapachy i dotyk
Jestem bardzo wrażliwa na dźwięki, obrazy, zapachy, dotyk. Nie lubię być dotykana przez prawie wszystkich. Nie jestem w stanie wytrzymać w miejscu, gdzie ktoś krzyczy, płacze, narzeka, przeklina… To wywołuje u mnie nawet wymioty. Podobnie jestem bardzo czuła na zapachy. Bywa, że czuję czy kobieta ma okres, co ktoś jadł, czy ktoś jest zestresowany… W szczególności czuję ludzi po alkoholu, palących papierosy, czy oczywiście niedbających o higienę. Jestem w stanie obudzić się w nocy, jeżeli pojawi się najdrobniejsza zmiana względem normalnego stanu. A więc pojawi się dodatkowe, nawet minimalne źródło światła, coś zacznie szumieć, sąsiad uruchomi pralkę, komuś coś spadnie, wleci komar czy muszka… Zauważam zmiany w otoczeniu. Czuję, że coś jest inaczej niż zwykle, nawet jeżeli nie wiem, co to może być.
Mam ogromne poczucie sprawiedliwości i prawdy. Często najpierw działam, a później przez chwilę myślę o konsekwencjach. Więc najpierw powiem prawdę, a później przyjdzie mi do głowy, że prawda mogła być niewygodna dla innych.
Pamięć i organizacja w codziennym życiu
Wbrew powszechnym opiniom o ADHD, nie zapominam ważnych rzeczy. Także tych fizycznych. I zwykle nie spóźniam się. Wręcz przeciwnie – często przychodzę dużo wcześniej i spaceruję wokół miejsca docelowego. Gdy jestem z kimś umówiona przygotowuję się cały dzień często nie mogąc robić nic innego poza czekaniem na wyjście bądź przyjście kogoś. Każde spotkanie jest dla mnie wielkim wydarzeniem, do którego się przygotowuję i bardzo się angażuję (przynajmniej) wewnętrznie. Zapominam natomiast rzeczy i zdarzenia, które nie są dla mnie osobiście istotne i niezbędne. Będę pamiętać o zabraniu kluczy, telefonu, o spotkaniu, ale nie pamiętam, w którym miejscu są rzeczy, które nie mają stałych pozycji w mojej przestrzeni, czy co robiłam przed chwilą, gdy myślałam o czymś absorbującym. Czyli w domu mogę mieć wszystko na swoim miejscu i automatycznie będę to odkładać i brać stamtąd nie myśląc o tym. Natomiast kiedy pojadę na wakacje i nie odwzoruję tego układu w nowej lokalizacji, mogę zapominać, że miałam wziąć wodę, czapkę czy bilet.
Pamięć robocza i koncentracja
Nie pamiętam długich wypowiedzi i złożonych pytań. Dlatego często noszę ze sobą notes i długopis, by zapisywać hasła na bieżąco. Jeżeli mam odpowiedzieć na kilka pytań, które ktoś zadał mi za jednym razem – będę pamiętać tylko o pierwszym lub ostatnim. Gdy ja odpowiadam na coś dłużej, w trakcie mojej wypowiedzi zapominam, jakie było pytanie i o czym mówiłam wcześniej.
Jeżeli coś nie zainteresowało mnie od początku, nie jestem w stanie bezboleśnie dotrwać do końca. Jeżeli tylko jest możliwość – przerwę to i/lub zakończę. Kiedy muszę w tym trwać, kosztuje mnie to ogromny wysiłek zarówno psychiczny jak i fizyczny – długo odzyskuję siły.
Podejście do pracy, zadań i celów
Bardzo łatwo widać, czy coś lubię, czy nie – jeżeli coś lub ktoś mnie interesuje – reaguję szybko i chętnie oraz sama działam. Jeżeli coś lub ktoś nie budzi mojego zainteresowania – unikam tego, nie angażuję się, nie odpowiadam lub odpowiadam po długim czasie. Nie jestem w stanie udawać, że coś lubię, ponieważ fizycznie jest to dla mnie zbyt trudne do zniesienia.
Nie jestem dobra w small talk’u – budzi to we mnie niecierpliwość, chęć zakończenia i ucieczki. Nie lubię mieć wielu znajomych. Mam poczucie straconego czasu, jeżeli wiele go poświęcam na utrzymywanie relacji. Lubię mieć tylko kilku przyjaciół. Lubię mieć oddzielone sekcje w życiu, które się nie przenikają. Oddzielnie jest rodzina, przy czym uznaję tylko najbliższą. Oddzielnie jest praca. Oddzielnie są przyjaźnie.
Gdy jestem sama, mogę wykonywać mnóstwo rzeczy w tym samym czasie. Moja uwaga przeskakuje bardzo szybko i dobrze się w tym odnajduję. Lecz jeżeli ktoś jest obok, a tym bardziej – jeżeli ktoś na mnie patrzy – nie potrafię się skupić na niczym innym niż na tym, że ktoś na mnie patrzy i mnie ocenia. Wtedy popełniam najprostsze i najgłupsze błędy. Jeżeli mam coś wykonać dobrze – muszę być sama i czuć, że nikt mnie nie obserwuje i nie śledzi.
Adrenalina, stres i błędne opinie o mnie wywołują u mnie silną potrzebę działania i udowodnienia moich możliwości.
Nie czuję satysfakcji z ukończenia czegoś. Nie czuję sukcesu. Natomiast radość sprawia mi samo działanie. A więc czuję radość z dążenia do celu, gdy jestem w trakcie, lecz nie czuję satysfakcji gdy ten cel zrealizuję, nie ważne jak wielkie będzie to osiągnięcie. Działam taskowo – wykonuję zadanie i je odhaczam, bez uczucia spełnienia po realizacji. Natomiast z uczuciem, że teraz mam inną rzecz do wykonania.
Mam bardzo dużą wrażliwość na porządek, kulturę, zachowanie. Zwracam uwagę na tony, słowa, głośność. Silnie reaguję na dynamiczną/nerwową jazdę samochodem (choroba lokomocyjna), przeklinanie, wulgarność, także w zachowaniu i ubiorze, negatywne wyrażanie się, zbyt małą przestrzeń, próby manipulacji (tzw. czarną psychologię). Nie podoba mi się zaburzanie piękna, tj. graffiti, reklamy czy wiele wytworów sztuki nowoczesnej, w której nie jest odczuwalna kreatywność i zaangażowanie. Wyraźnie dotyka mnie kontrast między pięknem i zaangażowaniem znanym z przeszłości – przede wszystkim z czasu sprzed wojen światowych, gdzie architektura była bogata, a ludzie wyrażali się z szacunkiem oraz wyglądali dostojnie – a brakiem jakości i piękna świata obecnego. Czasem kontrast jest tak duży, że napływają mi do oczu łzy ze smutku. Gdy natomiast widzę piękne budynki i pięknych ludzi, potrafię mieć w oczach łzy zachwytu i szczęścia. Jestem bardzo wrażliwa na piękno świata i kulturę.
Często tracę wątek, gdy ktoś lub coś mi przerywa, gdy przechodzę przez drzwi lub bramę, gdy coś odciągnie moją uwagę. Często nie pamiętam tego, o czym myślałam wcześniej, a gdy szukam tego, co wywołało poprzednią myśl – wpadam na inną. Bardzo szybko zmieniam myśli.
Jestem dobra w pracach szybkich i krótkotrwałych, ale bardziej złożone działania budzą we mnie niechęć i rodzaj paraliżu przed działaniem. Gdy natomiast coś mnie interesuje – wciąga mnie do tego stopnia, że zapominam o wszystkim innym. Na przykład uwielbiam organizację i sprzątanie, spacery po interesujących okolicach, prace manualne.
Wykonuję ogromną liczbę planów, list, analiz, screenów rzeczy dla mnie ważnych i nigdy do nich nie wracam. Usuwam je po czasie, nawet nie sprawdzając, co w nich było.
Jeżeli wpadnę na jakiś pomysł i da się go wykonać szybko – działam natychmiast. W innym razie mogę tego nie wykonać wcale. Bywa, że mam wyraźne cele w głowie i czekam na odpowiedni moment, w którym przypłynie motywacja do działania. Wtedy jestem w stanie zrealizować nawet długoterminowy projekt. Lecz odpowiednia atmosfera, nastrój i klimat musi utrzymać się wystarczająco długo, bym mogła go ukończyć.
Jestem w stanie zmienić całe swoje życie w ciągu dnia. I tak się działo wielokrotnie. Nie mam poczucia żalu, poczucia winy i obaw.
Moje sposoby na codzienne funkcjonowanie (Lifehacki)
Nie lubię tracić czasu na rzeczy mało istotne dla mnie. A więc makijaż zajmuje mi dwie minuty dziennie. Mam ułożone ubrania w taki sposób, by nie myśleć nad ich wyborem. Jem proste i szybkie rzeczy. Kiedy mam wziąć dłuższą kąpiel, jednocześnie uczę się poprzez słuchanie treści bądź rozmowę. By móc wykonać dłuższą czynność na moich włosach, które są dla mnie dość dużym wyzwaniem – również zajmuję sobie myśli słuchaniem czegoś, co rozszerza moją wiedzę. Bardzo nie lubię używać suszarki do włosów, ponieważ wtedy nie mogę niczego słuchać i czuję aż ból z niecierpliwości.
Nie jestem w stanie po prostu leżeć. To nie jest dla mnie odpoczynek. Odpoczywam spacerując. Dla mnie odpoczynek jest zmianą myśli i skupieniem się na czymś, co jest prostsze i daje radość.
Traktuję moje rzeczy i moją przestrzeń ze świętością. Muszę mieć w sobie wielkie zaufanie wobec kogoś, komu pozwolę je dotknąć lub ich użyć. Nie pożyczam rzeczy. To mnie boli fizycznie. Myślę cały czas o tym, co pożyczyłam i bardzo silnie mnie to stresuje. Moja rzecz jest jak część mnie. A ja sama czuję wielką niechęć wobec dotykania mnie przez osoby, które nie są dla mnie szczególnie ważne i bliskie.
Przekładam szybkość nad jakość. Nie sprawdzam w trakcie działania. Najpierw działam, a gdy skończę – weryfikuję. Czasem kilka razy. Ale często już po przekazaniu treści dalej. Sprawdzanie w trakcie odciąga mnie od wątku. Zgubienie wątku w moim przypadku może oznaczać, że nigdy do niego nie wrócę.
Czy AuDHD to wada?
Jestem zatem osobą, która musi coś robić, tworzyć, ruszać się. Nie angażuję w swoje życie wielu ludzi. Unikam relacji. A jeżeli już utrzymuję stałe relacje – oznacza to, że naprawdę ktoś mnie interesuje. Szybko się nudzę, ale i szybko znajduję sobie silne bodźce do działania. Zdecydowanie jestem w ruchu. Jednak trudno mi zaczynać i kończyć projekty wymagające długiego zaangażowania. Czekanie i rzeczy nieinteresujące mnie sprawiają mi fizyczny ból. Jeżeli coś sprawia mi radość, odczuwam ją bardzo intensywnie. Mimo że wydaję się spokojna z zewnątrz – w środku mnie dzieje się bardzo dużo. Najdrobniejsza kwestia zaburza mój sen, mój rytm. Często oglądam nagrania w przyspieszeniu. Jeżeli spodoba mi się jakiś utwór – słucham go w pętli nawet kilkaset razy, a później zapominam o nim nawet na lata lub na zawsze.
Dzięki przebudzeniu duchowemu wyraźnie się uspokoiłam, przestałam czuć stały stres, niepokój i wewnętrzną złość. Nauczyłam się bardziej kontrolować siebie i swoje myśli.
Nie uważam AuDHD za wadę. Wręcz przeciwnie – sądzę, że przy dobrej organizacji to połączenie może stać się dużym atutem.